Spokojnie jak na wojnie :) Przed pracą z devilem wybraliśmy się na podbój sklepów rowerowych a właściwie jednego leżącego na drugiej stronie miasta w Fordonie. Wiadomo jechaliśmy tam fordońską czasem łamiąc przepisy widać, ze wczorajszy mandacik na niewiele się zdał a przynajmniej zapobiegawczo na bardzo niewiele. przed wiaduktem odbiliśmy w prawo i po drodze do Unibika za jechaliśmy. Już tam zakupiłem dla siebie lemondke bo akurat była ta która chciałem i cenowo też mi odpowiadało. ruszyliśmy dalej ponad 6 minutowy postój przed rogatkami i w drogę jechaliśmy i jechaliśmy i dojechaliśmy devil zakupił też lemondke gdzieś tutaj na bikestasie są zdjecia jego cudeńka :) po zakupieniu zamontował ją na kierownice bo brak miejsca w kieszonkach. stamtąd patrząc po czasie już trzeba było się zbierać do domu i do pracy więc nici z trenowania, ruszyliśmy przez inwalidów dojechaliśy na bartodzieje devil do domu ja dalej do pracy przez rynek przejechałem :) po śniadanie któego nie zakupiłem :P i dojechałem do pracy. Po niej już tylko do domu przez Stary Rynek tak się oto ten dzień kończy :) A teraz do łóżeczka :)
Rano jakoś się wygrzebałem żeby się do pracy do kulać na 8 rano i to się udało współczuje ludzią którzy wstają codziennie na 6. Po pracy wróciłem do domciu trochę zajęć własnych i około 19 poszedłem pokręcić dziś wiatry sprzyjały non stop pod wiatr :P zaczęło się gdańską w lewo na Rynkowo przez wiadukt i do Niemcza dalej na Borówno, i przez strzelce Górne zachaczając dwa razy podjazd z dolnych :D do Fordonu i przez stary rynek do domu tu dostałem mandat za przejechanie na czerwonym świetle po pasach <lol> wcześniej to tylko w taki sposób pokonałem kilka większych skrzyżowań w Bydgoszczy licząc od Fordonu to koło wyścigowej zapaliło się zielone a z reszty ten zielony kolor wyglądał jakoś niewyraźnie :P z treningu 60,03 km w czasie 2:02:08 średnia kurde poniżej 30km/h więc 29,49km/h i tak nieźle :) max 72,17 z górki na strzelcach drugi przejazd był wolniejszy i było 70,5km/h
Dzień z faktu tego zę sobie pokręciłem zaliczony do udanych że wlepili mi mandat to już trochę gorzej ale co się mam martwić pieniądze szczęścia nie dają. Pozdro kita_jec
Dzisiaj był dzień ciężki do domu z lądowało się w sumie rano po mało przespanej nocy i wcale na rower nie chciało mi się iść non stop przysypiałem z bólem głowy po poprzedniej nocy. Około 10:00 mieliśmy iść pokręcić godzinę przesunęliśmy na 12 a poszliśmy o 15, to było już lepiej z devilem pokręcilismy trochę w terenie w stronę Piecek i dalej objechaliśmy jeziorko do Chmielnik powrót szosą :) po dotarciu do domu trzeba było trochę posprzątać bo o 20:30 zaczynał się meczyk Polska-Niemcy na który trochę osób się zeszło :) niestety Polacy górą ale i tak przegraliśmy :( i tak to zakończył się kolejny weekend :)
Kolejna sobota się rozpoczęła umówiliśmy się pod Tesko kierunek Toronto niestety nie miałem tyle czasu żeby jechać do samego końca devil też szybciej odbił i tak pozostawiliśmy chłopaków w Skłudzewie i odbiliśmy z devilem na dąbrowę i z powrotem do Bydzi i do zajeć własnych. O 15 zaczęło się porządkowanie trasy na przyszłotygodniowe zawody z cyklu KujawiaXC i zeszło do około 19 zaraz po zakończeniu uderzyłem w stronę w sumie w stronę imprezki i tak jak się dobrze zaczęła tak dobrze się skończyła :)
Wszystkich chętnych zapraszam już teraz serdecznie na zawody z cyklu KujawiaXC na Wyżynach w Bydgoszczy. :)
Dzisiaj jak przeważnie dzień zacząłem od wstania i wybrania się do pracy tu się nawet dzisiaj nie spóźniłem choć po wczorajszym ciężko mi się kręciło nio ale dojechałem ;) Po pracy pojechałem na leśne pogadać, wracając do domu devil mnie wyciągnął na rower a właściwie mnie tylko zachęcił bo samemu mu się nie chciało wracać więc pojechałem po niego kawałek za Bydgoszcz i tak wyszło że wróciliśmy do Bydzi już razem ;) przynajmniej tempo nie było żółwie :P
tak to oto dzień się zakończył grubo po jedenastej talerzem obiadku :) i czas iść spać bo już po północy.
No i się jeszcze na przejażdzke wybrałem taką bardziej treningową bym powiedział więc zaczeło się od tego ze zaszło słońce i ja sobie stwierdziłem zę na rowerek wujdę nio i poszedłem na fordońskiej jakiś korek przed wiaduktem to odbiłem w przemysłową dalej do starego fordonu zahaczyłem o tatrzańskie i przez jagiellonów do domu wróciłem takie tępo ligchtowe bym powiedział a ja wracałem i licznik pokazał mi 36km/h i obok strzałka ze jadę poniżej średniej to się z lekka zdziwiłem ale to była niestety prawda :P wiec czas 57 minut średnia wyszła 35,32km/h :P czyli stwierdzam zę dalej forma jest gdzieś w górach kurde chyba muszę i tam pojechać jej poszukać bo byłem nad morzem to jej nie znalazłem ;)