Wpisy archiwalne w kategorii

nocne

Dystans całkowity:10213.28 km (w terenie 1014.80 km; 9.94%)
Czas w ruchu:478:10
Średnia prędkość:20.34 km/h
Maksymalna prędkość:75.42 km/h
Suma podjazdów:1650 m
Maks. tętno maksymalne:199 (101 %)
Maks. tętno średnie:171 (87 %)
Suma kalorii:68715 kcal
Liczba aktywności:217
Średnio na aktywność:47.07 km i 2h 17m
Więcej statystyk

Szybko i sprawnie wieczorkiem

Poniedziałek, 5 stycznia 2009 · Komentarze(2)
Kategoria nocne
Szybko i sprawnie wieczorkiem tylko do castoramy po niezbędne oprzyrządowanie do zamontowania drzwi ;)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających

Po sylwestrowej zabawie

Czwartek, 1 stycznia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria nocne
Po sylwestrowej zabawie i powrocie o świcie ;p
spało się długo :)

ok dwudziestej na rowerek żeby ten przyszły sezon był udany :)



Nowy Rok -> nowe obietnice -> nowe życie :) -> czas zacząć planować

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

i naszło mnie na wspomnienia

Sobota, 27 grudnia 2008 · Komentarze(3)
Kategoria nocne, treningowe
i naszło mnie na wspomnienia
Warszawa czerwiec 2006


Więcej marźnięcia niż ....
i dlatego tylko półtorej godziny wyszło
w końcu czuje że jest zima :)

Pozdro
kita



Kategoria do i z pracy, nocne


po przygotowaniu do zmasakrowania

ostatni wpis i ... i już spadam powoli na ciapong ;)

i po dojechaniu na Szczecin Dąbie wprost do Bazy rajdu bez żadnego błądzenia po okolicy :)

dom -> praca -> dom ->

Czwartek, 18 grudnia 2008 · Komentarze(6)
Kategoria do i z pracy, nocne
dom -> praca -> dom -> i jeszcze do sklepu po jedzonko na Masakrę.


W domu ostatnie przygotowania czyli przygotowanie rzeczy do zabrania :)
i ten nieszczęsny mapnik może uda się jakoś reaktywować ale to jutro w pracy :P

Więc już praktycznie wszystko pozostaje jeszcze tylko dobry humor zabrać ze sobą i się bawić :)
No i już się z mamuśką pożegnałem bo jutro po pracy czeka mnie dojazd na ciapong i do Szczecina ;)

Ach lubię to uczucie tuż przed zawodami :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)
a to tak od moja stara nowa maszynka po Booo

A tak nie chwaląc się chyba uda mi się w końcu pokonać magiczną liczbę 10kk nakręconych kilometrów w ciągu roku.

dom -> work -> dom ->

Wtorek, 16 grudnia 2008 · Komentarze(0)
Kategoria do i z pracy, nocne
dom -> work -> dom -> i ...

W pracy przymocowałem mapnik do roweru niech sobie już bezie na Nocną Masakrę.
Wieczorem po dwudziestej poszedłem na rower sobie trochę pokręcić i przyzwyczaić wzrok do ciemności :P i korzystania z oświetlenia jakie posiadam jest bo jest nic nadzwyczajnego :) i tak sobie jadę ścieżkami które dobrze znam jak jest jasno :P niestety teraz było nieco gorzej bo ciemniej :D:D ale nie było źle, a na szosie za to spotkała mnie niespodzianka :) lubię je dostawać tak swoją drogą.
Lecz ta była gorsza :( zgubiłem mapnik urwało się mocowanie :/ a miało wytrzymać 16 godzin jazdy terenowo nocnej.

Dwie dobre sprawy z tego wynikły :) pierwszą jest to, że nie urwał się podczas Masakry, druga sprawa będę miał zajęcie jutro w pracy żeby zrobić sobie mapnik :)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.

Zaczęło się jak zawsze po

Niedziela, 14 grudnia 2008 · Komentarze(3)
Zaczęło się jak zawsze po sobocie :) powrót do domu około 4 dotarliśmy z Devilem.
czyli nie za dużo snu :P godzina 8 budzik dzwoni wiec co robi kitajec wyłącza go i kładzie się dalej spać :P Po chwili komórka dzwoni ehhh trzeba wstać jakoś mi się to udaje choć nie ukrywam, ze z problemami utrzymania pionu.
Jakoś po kilku długich minutach jest jakoś w miarę ok ze nawet iść się da jakoś prosto.
Trzeba było się ogarnąć wiec na wejście szklanka maślanki i soku pomidorowego.
Wybiła godzina 9 kurde ale ten czas leci sobie pomyślałem, mamuśka z domu już wybyła do moich małych bąbli :) devil dalej śpi co by tu zrobić ? o wiem śniadanko ;)
I zacząłem szukać do głowy na szybko przyszło mi zrobienie jajecznicy lecz za dużo z niej nie wyszło (brak składników) i tylko ugotowałem jajka :) opierając się na instrukcji z neta jak to zrobić. jakoś się udało choć w głowie jeszcze huczało.

śniadanko zrobione :) obudziłem devila zjedliśmy i się zrobiło grubo po dziesiątej
Czas zmykać na rower ;) przeprałem się i wybyłem jadąc na miejsce spotkania wstąpiłem do Kamili :) na chwilę i tak zleciało do ok 11:30 teraz już z pospiechem pojechałem na miejsce zbiórki na 11:35 a miałem do przejechania około 9km dojeżdżając na miejsce mojej grupy jeszcze nie było albo już nie było. Upewniając się komórką gdzie są dowiedziałem się, że jeszcze nie dojechali wiec ulżyło mi ii mogłem odpocząć czekając na nich :)
Przyjechali i razem pojechaliśmy w stronę Czarże terenowo szosową jazdą więcej terenu niż czegokolwiek innego pokręciliśmy około 3 i pół godziny i wróciliśmy do domów. Dzisiaj obiad na mnie czekał u siostry więc tam zajechałem.
Wracając już do domu zahaczyłem o Zamczysko kilka podjazdów i zjazdów potem Myślecinek :) i na dworzec PKP odebrać kumpele która wróciła ze Szwajcarji na kilka dni :) devil też przyjechał ją odebrać :)
Moniaczek stwierdziła ze by sobie jakieś pifko wypiła nio to trafiliśmy do mnie do domu :) we trzech i takim dziwnym sposobem dotarł jeszcze Krystian, Jarek i Kamila w między czasie kumpel przyniósł mi mapnik na nocną masakrę.

Posiedzieliśmy trochę wypiliśmy herbatkę i tu coś nas zaskoczyło sobie siedzimy i słyszę ze z roweru wiszącego nade mną (moja zimówka) schodzi powietrze po chwili w tylnim kole nie było już nic :/
ZŁAPAĆ KAPCIA NA WIESZAKU DLA ROWERÓW BEZCENNE

Devil miał kapcia z przodu wiec się wyrównało :P
Kiedy to już zaczęli się powoli goście zbierać do wyruszenia do domów stwierdziłem żeby poczekali to ich kawałek odprowadzę na szybko wymieniłem dętkę i pojechałem z devilem i Jarkiem go odprowadzić, Dalej jeszcze kawałem i devila odprowadziłem, że w sumie zrobiło się 25km w środku nocy o północy :P
w domu o północ trzydzieści teraz jest przed drugą i kończe to pisanie i spadam spać jutro trzeba rano wstać:)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających
kita_jec ;))


JA JADĘ :)


Zaczęło się jak zawsze po

Niedziela, 14 grudnia 2008 · Komentarze(3)
Zaczęło się jak zawsze po sobocie :) powrót do domu około 4 dotarliśmy z Devilem.
czyli nie za dużo snu :P godzina 8 budzik dzwoni wiec co robi kitajec wyłącza go i kładzie się dalej spać :P Po chwili komórka dzwoni ehhh trzeba wstać jakoś mi się to udaje choć nie ukrywam, ze z problemami utrzymania pionu.
Jakoś po kilku długich minutach jest jakoś w miarę ok ze nawet iść się da jakoś prosto.
Trzeba było się ogarnąć wiec na wejście szklanka maślanki i soku pomidorowego.
Wybiła godzina 9 kurde ale ten czas leci sobie pomyślałem, mamuśka z domu już wybyła do moich małych bąbli :) devil dalej śpi co by tu zrobić ? o wiem śniadanko ;)
I zacząłem szukać do głowy na szybko przyszło mi zrobienie jajecznicy lecz za dużo z niej nie wyszło (brak składników) i tylko ugotowałem jajka :) opierając się na instrukcji z neta jak to zrobić. jakoś się udało choć w głowie jeszcze huczało.

śniadanko zrobione :) obudziłem devila zjedliśmy i się zrobiło grubo po dziesiątej
Czas zmykać na rower ;) przeprałem się i wybyłem jadąc na miejsce spotkania wstąpiłem do Kamili :) na chwilę i tak zleciało do ok 11:30 teraz już z pospiechem pojechałem na miejsce zbiórki na 11:35 a miałem do przejechania około 9km dojeżdżając na miejsce mojej grupy jeszcze nie było albo już nie było. Upewniając się komórką gdzie są dowiedziałem się, że jeszcze nie dojechali wiec ulżyło mi ii mogłem odpocząć czekając na nich :)
Przyjechali i razem pojechaliśmy w stronę Czarże terenowo szosową jazdą więcej terenu niż czegokolwiek innego pokręciliśmy około 3 i pół godziny i wróciliśmy do domów. Dzisiaj obiad na mnie czekał u siostry więc tam zajechałem.
Wracając już do domu zahaczyłem o Zamczysko kilka podjazdów i zjazdów potem Myślecinek :) i na dworzec PKP odebrać kumpele która wróciła ze Szwajcarji na kilka dni :) devil też przyjechał ją odebrać :)
Moniaczek stwierdziła ze by sobie jakieś pifko wypiła nio to trafiliśmy do mnie do domu :) we trzech i takim dziwnym sposobem dotarł jeszcze Krystian, Jarek i Kamila w między czasie kumpel przyniósł mi mapnik na nocną masakrę.

Posiedzieliśmy trochę wypiliśmy herbatkę i tu coś nas zaskoczyło sobie siedzimy i słyszę ze z roweru wiszącego nade mną (moja zimówka) schodzi powietrze po chwili w tylnim kole nie było już nic :/
ZŁAPAĆ KAPCIA NA WIESZAKU DLA ROWERÓW BEZCENNE

Devil miał kapcia z przodu wiec się wyrównało :P
Kiedy to już zaczęli się powoli goście zbierać do wyruszenia do domów stwierdziłem żeby poczekali to ich kawałek odprowadzę na szybko wymieniłem dętkę i pojechałem z devilem i Jarkiem go odprowadzić, Dalej jeszcze kawałem i devila odprowadziłem, że w sumie zrobiło się 25km w środku nocy o północy :P
w domu o północ trzydzieści teraz jest przed drugą i kończe to pisanie i spadam spać jutro trzeba rano wstać:)

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających
kita_jec ;))


JA JADĘ :)


Moje dwa brzdące Wiktoria

Sobota, 13 grudnia 2008 · Komentarze(4)
Kategoria nocne, treningowe
Moje dwa brzdące Wiktoria i Oskar z babcią, moją mamuśką.
Dzisiaj się przemogłem i wziąłem Oskara na ręce :)



Pozdrawiam:)