Pojechałem po pracy odwiedzić siostrę i moich dwóch bąbli :) Do domu wróciłem autobusem ostrzaka zostawiłem w garażu nich sobie tam przezimuje ;) (brak miejsca w domu)
dzisiaj naszło mnie na wspomnienia to i wam zaprezentuje Czerwiec 2004
Wracając do domu miałem szczęście szkoda, że tylko ja jakiś pacan stary dziad (koło 5dziesiatki) wjechał Fiatem Tico na przejście dla pieszych. Przejście jest z sygnalizacją świetlną dla pieszych było zielone) zdążyłem z niego zjechać przejechałem 2 metry i słyszę huk obracam się a facet potrącił młodego mężczyznę ten się przewrócił niestety był nieprzytomny :/ zaraz za telefon i na 112 gówno się dodzwoniłem w końcu komuś się udało po około 4 minutach dojechała karetka zabrali go do karetki jakieś zabiegi na miejscu i odjechali na sygnale.
Nie wiem czy koleś chciał odjechać ale w sumie został sam bo reszta się rozeszła a poszkodowanego zabrała karetka, miał pecha bo mi się do domu za bardzo nie śpieszyło choć deszcz padał cały czas to poczekałem z nim aż przyjedzie policja takim kutafoną powinni od razu samochody zabierać. Przyjechała policje (jeszcze prewencja) dałem do mnie kontakt jako świadka i pojechałem do domu. uważajcie na tego tico Baran jeden żeby nie powiedzieć gorzej.
Po około godzinie jeszcze tam stali bo akurat przechodziłem to już z drogówką koleś gadał dowiedziałem się, że będzie się ze mną kontaktował prokurator, czyli czeka mnie przesłuchanie.