dalej obolały cały ale jakoś staram się rozruszać, do pracy spokojnie sobie pojechałem jak zwykle drogą szybkiego ruchu troche leniwie ale tedy mam najbliżej :P
Wieczorkiem po pracy trochę pokręciłem po mieście żeby mięśnie się nie zastały, niestety rany dają o sobie znać :( i bolą jak się pedali, najgorsza jest ta na brzuchu :/// lewy łokieć tylko przy dużych wybojach, prawa dłoń opuchlizna nieznacznie zeszła i jest w miarę ok jak mam rękę tylko lekko położoną na kierze :D:d
Powrót z pracy niestety 2 dni bez rowerku to dla mnie za dużo, z pracy wróciłem już kręcąc pedałami i na tym się skończyło niestety, bo za oknem zaczęło przepadywać i na dobre się rozpadało, niby taki sobie deszczyk fajnie by się w nim jeździło lecz nie chce ryzykować na prawą dłoń która dochodzi do siebie bardzo powoli.
A udo i prawy bok na brzuchu, nabrało rumieńców bardzo fioletowych :)))
Do pracy spokojnie dokręciłem sobie na Orbeii :) za samochodem lekko szybciej minęliśmy tira jadącego na prawym pasie :P
Po pracy wróciłem do domu na ostrzaku :) i wieczorkiem wyszedłem pokręcić :) odwiedziłem Gifa :)
Po poarunastu minutach byłem z powrotem na rowerku chciałem pojechać na miasto pokręcić się i wrócić do domku niestety dzisiejsze plany nie poszły tak jak bym chciał:// bo po około 20 minutach trafiłem do szpitala :( tam prześwietlenie jedno, drugie, potem kazali czekać to czekałem i powiększałem plame krwi która skapywała z Łokcia w końcu ktoś się mną zajął i dostałem opatrunek :) już jako jednoręki (bandyta) wróciłem do domu.
Sponsorem dzisiejszej jazdy okazał się NFZ. Efekt, stłuczone kości prawej dłoni (kciuka głównie), rozwalony lewy łokieć który zajefianie krwawił ;d;d , no i szlify po lewej stronie brzucha i uda. Kurtajce (windstoper biemme) niestety też się oberwało ;(((((((((((((((((
No i się zaczęło to czego się obawiałem, Orbea zaczęła przechodzić metamorfozę, w nocy dostała nowe hamulce i manetki, w pracy dostała nowe kółka :)
teraz się śmiga po prostu bajka :) wcześniej źle nie było ale jest lepiej :) następna zmiana hmmm jeszcze nie myślałem.
Za to Kellysek sobie wisi i chwilowo zaczyna przypominać zimowy czołg, jutro powinien dostać już zimowe koła ;) Pytanie czy tylko na zimę czy jak w tym roku było że w lipcu je zdjąłem :P
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.
PS. soorki za brak wpisów mam mały zakręt na głowie i chwilowy brak czasu na pisanie a w pracy mi się nie chce.