Do pracy spokojnie dokręciłem sobie na Orbeii :) za samochodem lekko szybciej minęliśmy tira jadącego na prawym pasie :P

Po pracy wróciłem do domu na ostrzaku :) i wieczorkiem wyszedłem pokręcić :) odwiedziłem Gifa :)

Po poarunastu minutach byłem z powrotem na rowerku chciałem pojechać na miasto pokręcić się i wrócić do domku niestety dzisiejsze plany nie poszły tak jak bym chciał:// bo po około 20 minutach trafiłem do szpitala :( tam prześwietlenie jedno, drugie, potem kazali czekać to czekałem i powiększałem plame krwi która skapywała z Łokcia w końcu ktoś się mną zajął i dostałem opatrunek :)
już jako jednoręki (bandyta) wróciłem do domu.

Sponsorem dzisiejszej jazdy okazał się NFZ.
Efekt, stłuczone kości prawej dłoni (kciuka głównie), rozwalony lewy łokieć który zajefianie krwawił ;d;d , no i szlify po lewej stronie brzucha i uda.
Kurtajce (windstoper biemme) niestety też się oberwało ;(((((((((((((((((

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.

Komentarze (2)

A wydawałoby się, że taka niewinna miejska jazda. A jakie były dokładniejsze okoliczności tego nieszczęścia, jeśli można zapytać?

Rafall 08:15 wtorek, 30 września 2008

uuuupppppsssssss..... zatkało mnie....... dawno sobie nic nie "popsułeś" :> ......................... buuu i znowu łokieć ;(((
Ty chyba wiedziałeś po co pojeździć w niedzielę rano po myślu w terenie, z jedną ręką nie byłoby to już tak łatwe ;)))
szybkiej regeneracji życzę!

Aga 07:38 wtorek, 30 września 2008
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa rzete

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]