Dystans będzie trochę szacowany ale napisze dlaczego w dalszej części :)
Dzień zacząłem od pobudki budzik zadzwonił o 7:20 za wcześnie ale wstać musiałem coś zjeść nie za dużo bo poza tym ze obudziłem się z bólem głowy i kacem i nic mi się nie chciało to luz :P I już pierwszy telefon Paweł dzwonił z trasy zawodów szybkie info na rower i na zawody pojechałem tam zdążyłem dojechać przed 8 rano, na miejscu przypiąłem rower do jakiegoś innego (tomaszura unibika) plecak zostawiłem gdzieś pod namiotem i na drugą stronę Jaru zaznaczyć trasę poza kacem to zmęczenia nawet nie czułem. zaczęliśmy znakować szło nawet dość szybko :) i bardzo dobrze. Koniec wyrobilismy się trasa oznakowana jeszcze podszedł Mobsterek i Arek przeszliśmy traskę i tu zaskoczenie patrzymy podjechała Ageciara zamieniła 3 słowa i pojechała dalej na start zwiedzając to co znakowaliśmy. :)
Jeszcze drobne poprawki i na start (godzina 8:40) o 9 są starty trzeba się pośpieszyć. Zapisałem się do wyścigu elity ;) ostatnie ustalenia zaczęła się cała zabawa start kobiet w roli zawodniczki pokazała się Agęciara :P teraz już tylko przypilnować zęby nikt na trasę zawodów (choć była oznakowana bardzo dobrze) z osób niepowołanych (pieszych) nie wszedł co się udawało :)
kobiety miały do przejecahnia chyba 4 kółka potem start elity i Juniorów o 11 z kawałkiem zająłem właściwe dla mnie miejsce gadając jak zawsze :D:D stalisy na starcie (pierwsza linia dalej był tłok) 10...9...8..7..6. gleba sędziego 5..4.. 3.. poszli 2.. jeden już nie słyszałem. Zaczeło się meczenie przez kolejne 9 kółek start poszedł mi dobrze tak jak chciałęm na pierwszego singla wjeżdzałem na 7 miejscu :) zjazd trawą między garażem a krzaczkami zrobili zjazd bokiem a i tak większość przejechała uskokiem i potem po szkłach gdzie nie sprzątnelismy bo trasa miała być obok i cześć tylko z tego obok korzystała. Ostro w prawo i pierwsza gleba koleś przede mną mnie lekko zblokował większy łuk i dalej pod górkę na górze pierwszego jeszcze dostrzegałem ale był dalekoooo. następne single zjazd na asfalt przez mete i dalej w teren pozycje w miare trzymałem :) kolejne kółko jakieś zjazdy i następne kończąc drugie lekko w krzaczki zachaczyłem wyjechałem na asfalt i czuje że mam kapcia z przodu (fu...) jade dalej nie zatrzymuje się bezie koło do wymiany trudno ukończę te zawody nie po to się męczyłem nad pomocą w zrobieniu tego wszystkiego. na samej górze podjazdu krzyknąłem kapeć z przodu i pojechałem dalej :P. Zaliczyłem jeszcze jakieś 700-800m trasy i dopiero wymieniłem koło jazda na kapciu miodzio :D.
Cieszyłęm się tylko ze na łuku asfaltu stały znajome osoby które przygotowały mi przednie koło miałęm do wyboru dwa pierwsze się nawinęło koło po prawej zaczałęm zakłądać i słysze od Agnieszki o to moje :) zaczynam zakłądać hamulec nie pasuje za szeroka obręcz no trudno i pojechałem. następna połowa kółka bez hampla z przodu :/ (w głowie chodzi myśl nie wycofam się nie wycofam kita nie masz hamulca trudno będą gleby nie wycofam się) po dłuższym czasie wymyśliłem jak go odzyskać ok udało się klamka co prawda twarda i krótka ale jakoś da się hamować i koło się kręci. tak zleciało kolejne kilka kółek do czasu kiedy dostałem dubla od Fokta :)) kurde jestem na 6 kółku i dopiero dubel no no :)dokręciłęm dalej dogonił mnie Kermit albo Ja zwolniłem nie wiem jechaliśmy razem dalej pod górke mijał nas Tecek i kolejny dubel w sumie 4 osoby przejechały wszystkie 9 kółek następne 4 miały po 8 od 9 miejsca to już po 7-6-5-4 i jakieś defekty.
Bilans z dnia devil zerwany łańcuch na 2 kółku, ile było kapci to nie jestem w stanie zliczyć przynajmniej 3 osoby które go złapały wyscig ukończyły (w tym Tecek 2 miejsce kapeć z tyłu, Andrzej 5 miejsce kapeć z tyłu ja 8 miejsce kapeć z przodu).
Dojechałem na mete uff koniec meczarni nareszcie, a tu zaskoczenie jak im cudem Klaudiusz jest na mecie ??? a ok, okazało się że ma dwa kółka w plecy. Humorek dopisywał gratulacje ukończenia od widzów zawodników itp. z kermitem był za mną jedno miejsce pojechaliśmy na rozjazd po drodze zabrałem mój bidon z trasy bo zgubiłem. Po powrocie na metę zabraliśmy posiłek i wyruszyliśmy na zakręt ten asfaltowy oddać kółko, zjeść i odpocząć. Wyscig mastersów się rozpoczął tam wiadomo kto wygra Zbychu pierwsze dwa kółka jechał razem z drugim chyba się zmęczył zbyd wolnym tempem i pojechał swoim lekko szybszym (wygrał).
Dekoracja zawodników i zawodniczek (zdjęcia dodam niebawem wieczorem)
Z zawodów: Najmocniejszym atutem po raz kolejny okazała się trasa, była krótka ale dała się zauważyć byliśmy przygotowani na większą liczebność zawodników ale tego zawsze mało ;) całą dekoracja przebiegła sprawnie (fotki wrzucę na serwer to zamieszczę) Kiedy większosć się już rozjechałą pozostało sprzątnięcie trasy. Po tym zabiegu i zapakowaniu wszystkiego w samochody ruszyliśmy do domów przez stary rynek koło Łuczniczki musiałem się cofnąć bo zapomniałem toi toya zamknąć wiec premia górska była szybciej niż myślałem, podjazd okazał się ciężki.
DOM godzina około 17 z minutami przede wszystkim kąpiel, po niej mogę zacząć myśleć co dalej. Chciałem coś napisać na temat zawodów ale przysypiałem przed klawiaturą i dałem se spokój. Skonsumowałem tylko jakiś posiłek :) po czym wyruszyłem do Tomaszura na afterparty tam powspominanie zawodów kiełbaska z grila i pifko (miodzio) no ale co dobre to szybko się kończy i trzeba było wracać do domu. Następny dzień to poniedziałek i trzeba do pracy wstać.
Niedzielną KujawieXC zaliczam do zakończonych w pozytywnych barwach od samego początku do końca :) Podziękowania dla Agenciary za pożyczenie kółka :) i doping na trasie, devilowi za pożyczenie bidonu z kawałkiem wody podczas wyścigu i późniejszą zmianę dętki w moim kole. całej reszcie za to ze byliście i dopingowaliscie swoich i nie tylko :D:)
Galeria-Work-Home a wieczorkiem Jarek wyciągnął mnie na przejażdżkę i takie małe kółeczko zrobiliśmy po drodze devila z pracy zabierając i powrót do miasta.
trening dystans: 43,09 czas: 1:44:58 avg: 24,63 max: 64,33 po tym sprincie usłyszałem tylko od devila " kita nie jeździj więcej na lemondce za tirem" :P
Rano jakoś się wygrzebałem żeby się do pracy do kulać na 8 rano i to się udało współczuje ludzią którzy wstają codziennie na 6. Po pracy wróciłem do domciu trochę zajęć własnych i około 19 poszedłem pokręcić dziś wiatry sprzyjały non stop pod wiatr :P zaczęło się gdańską w lewo na Rynkowo przez wiadukt i do Niemcza dalej na Borówno, i przez strzelce Górne zachaczając dwa razy podjazd z dolnych :D do Fordonu i przez stary rynek do domu tu dostałem mandat za przejechanie na czerwonym świetle po pasach <lol> wcześniej to tylko w taki sposób pokonałem kilka większych skrzyżowań w Bydgoszczy licząc od Fordonu to koło wyścigowej zapaliło się zielone a z reszty ten zielony kolor wyglądał jakoś niewyraźnie :P z treningu 60,03 km w czasie 2:02:08 średnia kurde poniżej 30km/h więc 29,49km/h i tak nieźle :) max 72,17 z górki na strzelcach drugi przejazd był wolniejszy i było 70,5km/h
Dzień z faktu tego zę sobie pokręciłem zaliczony do udanych że wlepili mi mandat to już trochę gorzej ale co się mam martwić pieniądze szczęścia nie dają. Pozdro kita_jec
Kolejna sobota się rozpoczęła umówiliśmy się pod Tesko kierunek Toronto niestety nie miałem tyle czasu żeby jechać do samego końca devil też szybciej odbił i tak pozostawiliśmy chłopaków w Skłudzewie i odbiliśmy z devilem na dąbrowę i z powrotem do Bydzi i do zajeć własnych. O 15 zaczęło się porządkowanie trasy na przyszłotygodniowe zawody z cyklu KujawiaXC i zeszło do około 19 zaraz po zakończeniu uderzyłem w stronę w sumie w stronę imprezki i tak jak się dobrze zaczęła tak dobrze się skończyła :)
Wszystkich chętnych zapraszam już teraz serdecznie na zawody z cyklu KujawiaXC na Wyżynach w Bydgoszczy. :)
Dzisiaj jak przeważnie dzień zacząłem od wstania i wybrania się do pracy tu się nawet dzisiaj nie spóźniłem choć po wczorajszym ciężko mi się kręciło nio ale dojechałem ;) Po pracy pojechałem na leśne pogadać, wracając do domu devil mnie wyciągnął na rower a właściwie mnie tylko zachęcił bo samemu mu się nie chciało wracać więc pojechałem po niego kawałek za Bydgoszcz i tak wyszło że wróciliśmy do Bydzi już razem ;) przynajmniej tempo nie było żółwie :P
tak to oto dzień się zakończył grubo po jedenastej talerzem obiadku :) i czas iść spać bo już po północy.